Poranna toaleta – zimny prysznic.

Codziennie – a przynajmniej wydaje mi się, że codziennie rano, ale świadomie tego każdego dnia nie rejestruję :D – nasze chodniki są myte. Codziennie rano biorą zimny prysznic, brudy są zmywane na ulicę a później specjalny samochodzik czyszczący ulice sprząta wszystkie śmieci.

Wygląda to tak (zdjęcie zrobione z naszego okna pewnego pięknego poranka):

Zimna woda zdrowia doda.

Dwóch panów steruje prysznicami i zmywają co się da na ulicę. Podoba mi się to bardzo. Po takim myciu jest faktycznie bardzo czysto.

Dla kogo jest miasto? Pieszy rządzi!

„Jestem z miasta.
To widać, słychać i czuć.” -

-  Kuba Sienkiewicz, Jestem z miasta, piosenka Elektrycznych Gitar.

Jakiś czas temu pisałam o tym, jak Paryżanie i Francuzi korzystają z trawy, robiąc pikniki lub po prostu odpoczywając na trawie. Bez wątpienia potrafią korzystać z dostępnych zasobów przyrody – o bez wątpienia… http://wizytawefrancji.blog.pl/2013/08/02/ale-za-to-niedziela-ale-za-to-niedziela-w-niedziele-bedzie-piknik-park-monceau/

Przejście dla pieszych w pobliżu Moulin – Rouge.

Teraz chciałabym powiedzieć kilka słów o przechodzeniu przez ulicę i o tym jak się traktuje tutaj (we Francji) pieszego. Dlaczego taki temat? Czytam cały czas polskie wiadomości, również warszawskie i przeczytałam artykuł dotyczący jednego przejścia (w sensie miejsca) przez ulicę. Na Bródnie, niestety nie pamiętam nazwy ulicy, piesi przechodzą regularnie w pewnym miejscu, gdzie nie ma wyznaczonych pasów i urząd miasta „zastanawia się” czy zrobić tam przejście, czy nie będzie to przeszkadzało kierowcom. A przejście jest w miejscu takim „strategicznym” dla ludzi, jak wynikało z artykułu, było to dojście z osiedla do sklepu i chyba do przedszkola czy szkoły, a może do przychodni? Nie pamiętam. W każdym razie z opisu wynikało, że przejście w tym miejscu jest oczywistą oczywistością i dziwne, że go nie ma. I niepojęte dla mnie był ten tekst, „czy nie będzie to uciążliwe dla kierowców” – zwłaszcza, że był to teren osiedla mieszkaniowego.
Dlaczego dla mnie to niepojęte? Bo mieszkając tutaj bardzo szybko przyzwyczaiłam się, że miasto jest dla ludzi i ludzi się szanuje a pieszy ma pierszeństwo i koniec kropka. Obawiam się teraz, że po powrocie do Warszawy zginę podczas przechodzenia przez ulicę.

 

Jezdnia na Montmartre.

Jasne, że w Paryżu i we Francji nie przechodzę na czerwonym świetle przez wielkie ulice, gdzie samochody bardzo szybko jadą, bo nie jestem szalona. Nikt nie jest i na takich światłach/ przejściach ludzie czekają. Ale również na wielu wielkich skrzyżowaniach nie ma świateł i nie boję się tutaj przechodzić, bo wiem, że ja mam pierszeństwo – i faktycznie je mam. A na wiele spokojniejszych skrzyżowaniach i ulicach w Warszawie bałabym się przejść, gdyby nie było świateł. Na mniejszych skrzyżowaniach we Francji przechodzę również na czerwonym świetle – i wszyscy tutaj tak robią. Odnoszę wrażenie, że czerwone światło to tylko wskazówka, że mam uważać bardziej. Nawet, gdy ja mam czerwone światło to często samochody sie zatrzymują, gdy zrobię jeden krok na jezdnię. Nikt nigdy na mnie nie zatrąbił ani nie okazał zdenerwowania, gdy wychodzimy na jezdnię praktycznie „gdzie nam się podoba” – w granicach rozsądku oczywiście. Poza tym jest dużo stref „tylko dla pieszych” – co mi się ogromnie podoba. Pisałam również o dzielnicy La Defense, która jest praktycznie wyłączona z ruchu kołowego, a do budynków samochodem. można sie dostać podziemnymi korytarzami: http://wizytawefrancji.blog.pl/2013/08/06/w-cieniu-wielkiego-luku-dzielnica-la-defense/ Wszystko można jak widać, trzeba tylko chyba dobrze ustawić priorytety.

Strefa bezsamochodowa w pobliżu naszego mieszkania.

Również patrząc z „drugiej strony” uważam, że  Paryż jest miejscem, gdzie jeździ się przyjemniej niż w Warszawie.

Generalnie ludzie tutaj są dla siebie milsi, czy to w sklepie, czy na poczcie, czy wreszcie na drodze i na przejściach. Są spokojniejsi i wygląda na to, że aż tak się nie spieszą jak w wiecznie goniącej gdzieś Warszawie. Tak to wygląda moim zdaniem i po cichu liczę, że jak wrócę to ja mając inne nastawienie do życia będę widziała również inne otoczenie.

I bardzo chciałabym, aby polskie miasto, trawa, przyroda były DLA LUDZI, których się szanuje a oni z kulturą korzystają z dostępnych zasobów.