Neuilly – sur – Seine – przytulne gniazdko dla mieszkańców

Neuilly – sur – Seine to miasteczko i gmina położone tuż przy granicy z Paryżem, około 6 km od centrum Paryża. Znane jest między innymi z tego, że burmistrzem był tutaj późniejszy prezydent Francji Nicolas Sarkozy (po skończonej prezydenturze nie wrócił do Neuilly – mieszka podobno w 16 – stej dzielnicy) poza tym mieszkało tutaj i mieszka wielu znanych (i bogatych) Francuzów – między innymi właścicielka firmy L’Oreal – najbogatsza kobieta Francji. Jest to przepiękne miejsce do mieszkania – ulice są piękne, chodniki dosyć szerokie, jest dużo zieleni i miejsc na przyjemne spacery. A poza tym nie jest to miejsce tłumnie odwiedzane przez turystów, zatem jest spokojnie i można się zrelaksować mimo, że jest tuż tuż przy Paryżu. Przy okazji  dłuższego pobytu – polecam do zwiedzenia. Wystarczy zrobić jeden krok za administracyjny Paryż :)

Przepiękny budynek ratusza.

Kościół a przed nim ogrodzony ogródek – miejsce odpoczynku mam i małych dzieci.

Takich ładnych kamienic jest tutaj mnóstwo.

Ozdobne detale na jednej z kamienic.

Imponujące drzwi. Wyglądają ładnie, ale na pewno są niewygodne przy otwieraniu :)

 

Mały placyk

Duży placyk – tutaj 3 razy w tygodniu jest targ.

Zieleń miejska

Synagoga.

Jak się spakować na 6 miesięcy…? – czyli przygotowania do wyjazdu do Paryża.

 

Wyjeżdżamy na 6 miesięcy do Paryża, mamy dwoje małych dzieci i jeden samochód kombii do dyspozycji. Wbrew pozorom samo pakowanie, o które pytało się mnie mnóstwo znajomych, od momentu podjecia decyzji o wyjeździe, nie jest najtrudniejsze.

Wyjeżdżamy do mieszkania, gdzie będzie pralka – więc jeżeli chodzi o ciuchy to założyłam, że nie ma co dużo brać, przecież w domu robimy pranie przynajmniej trzy razy w tygodniu – dlaczego podczas wyjazdu miałoby być inaczej? A że ciągle będziemy chodzić w tym samym? Trudno, przez kilka miesięcy można przeżyć.

Okazało się, że jedna torba na każdą  osobę dorosłą i duża walizka na dwoje dzieci spokojnie wystarczyło, plus torba z zabawkami, torba z ciuchami i torba na inne rzeczy: lekarstwa, ręczniki, jakieś drobiazgi, trochę książek.

I już.

Spakowani i gotowi do drogi :)


A co było najtrudniejsze?

Zdecydowanie znalezienie mieszkania w Paryżu – przez internet, bez oglądania, bez znajomości francuskiego i tamtych realiów.

Mimo cudownej pomocy znajomych  mojej koleżanki z pracy – Marty Sz., którzy mieszkaja w Paryżu i pani Beaty M. , z którą skontaktowała mnie szwagierka – to nie było proste. Oj nie było.


Najpierw próba odnalezienia się we francuskich agencjach – hm… umiem wysłać maila z pytaniem o mieszkanie, ale dalej jest już kłopot, panie zapraszają do oglądania mieszkania, nie zawsze mają zdjecia – nie wychodzi…

Potem anglojęzyczne portale – ceny droższe, bo dla cudzoziemców, ale są zdjecia, bo wiadomo,  że wynajem często tylko przez internet.

Codzienne wyszukiwanie fajnych mieszkań, dopytywanie się o to, czy oferta jest aktualna, a potem rozbijamy się o brak dokumentów wszystkich.

Bo Mąż nie ma jeszcze kontraktu z pracy i jest kłopot. Mimo wysłania PIT-ów, zaświadczeń z pracy, obowiązkowego wpłacenia gwarancji, kaucji i kupienia ubezpieczenia jeszcze nie jesteśmy wiarygodni.  Potem nie jesteśmy mile widziani, bo mamy małe dzieci, oferują nam mieszkania trochę za drogie jak na nasz plan i wstępną prognozę finansową.

O jakie proste jest wynajęcie mieszkania w Polsce!

Momentami bolała już od tego głowa, ale skończyło się na tym, co było pierwszym impulsem – wynajmujemy mieszkanie przez portal airbnb (Aniu M. dziękuję za namiary!!), który serdecznie polecam. Pomysł na portal fajny i przydatny, czy do końca będziemy zadowoleni – to okaże się na koniec pobytu :) Dam znać :)

W końcu mamy mieszkanie, choć do końca zostaje niepewność, czy będzie takie jak na zdjęciach i czy naprawdę będzie!

Zdecydowanie z mieszkaniem to był chyba największy stres przy przeprowadzaniu się do Paryża.


Co jeszcze jest trudne?

Pozamykanie wszystkich spraw bieżących, bo zawsze okazuje się, że jest coś do załatwienia – coś w banku, coś w urzędzie, jakieś sprawy rodzinne, przedszkole dla dzieci – ale to wszystko w porównaniu z mieszkaniem było proste, zwłaszcza, że mogłam liczyć na moje nieocenione sąsiadki, które serdecznie pozdrawiam.


A zatem mamy mieszkanie, mamy bagaże – wyruszamy do Paryża :)